Przesądy ślubne i weselne, absurdy i zabobony

 

Przesąd, zabobon – bezpodstawna, uparcie żywiona i niewrażliwa na argumentację
wiara w istnienie związku przyczynowo-skutkowego między danymi zdarzeniami.

Wypływa ze stereotypów zakorzenionych w tradycji i kulturze,
z rejonów przestarzałych form magii, czasów ciemnoty i zacofania.

Jest pozbawiona racjonalnych podstaw i niemożliwa do weryfikacji.

 

Wiara w nadprzyrodzone zjawiska towarzyszy ludziom od zawsze i nic nie wskazuje, aby to się miało zmienić. Śmiałkowie, którzy wszystkie zabobony wyśmiewają, wybierają miesiąc z literką "r" na swój ślub lub/i zakładają coś niebieskiego, starego i pożyczonego. Po co? Żeby nie prowokować losu...

Lista absurdalnych przesądów związanych ze ślubem i weselem jest wyjątkowo długa. Przyjrzyjmy się niektórym:

1. Ślub należy wziąć w miesiącu, który zawiera w nazwie literkę "r".
Serio? Pary biorące ślub w miesiącu bez "r" są skazane na nieudane małżeństwo? Pozostaje 6 z 12 miesięcy 🙂 Myślę, że każdy z nas zna szczęśliwe pary, które nie oglądały się na ten przesąd; wszak miesiąc lipiec jest pełen rozchwytywanych terminów weselnych!
2. Panna młoda powinna mieć białą suknię – symbol dziewictwa i czystości uczuć.
O ile czystość uczuć - wzniosła rzecz, to z dziewictwem - kłopot, pomimo deklarowanego przywiązania większości do wartości... I prozaicznie: nie każdej pannie młodej dobrze w bieli (piękną alternatywą jest np. kolor ecru).

przesądy ślubne, zabobony

3. Panna młoda powinna mieć welon - w dodatku założony przez druhnę - pannę koniecznie 🙂
Dziś kobiety decydują się coraz częściej na wianki lub ozdoby, które po prostu wpinają we włosy. Wyglądają tak samo pięknie jak w welonie, a ich małżeństwa są równie udane jak tych, które zgodnie ze staropolskim zwyczajem w welonie oczekiwały oczepin.
4. Pieniążek w bucie panny młodej gwarantuje szczęście.
W tym samym pantofelku, który czekał na parapecie noskami do słońca (?), by zapewnić parze szczęście i ładną pogodę. Ach, gdyby to mimo wszystko działało - jest jak zwykle: 50/50 🙂
5. But pana młodego przysłonięty w czasie ślubu przez suknię młodej - podobno czyni z niego (buta) pantofla, zaś z mężczyzny... "pantoflarza". Niejedna kobieta w to jeszcze wierzy... albo inaczej: niejedna tej sztuczki próbuje 🙂

przesądy ślubne zabobony

6. Deszcz w dniu ślubu ma wskazywać na nieudany związek.
Tutaj można dostać rozdwojenia jaźni: deszcz uważano zarówno za zwiastun łez w małżeństwie czy też prognozę alkoholizmu męża, jak i za błogosławieństwo - wróżbę urodzaju i obfitości łask w życiu. Bywa i w życiu i w relacjach: „czasem słońce, czasem deszcz”.
7. Pan młody nie powinien zobaczyć panny młodej w dniu ślubu, bo to przyniesie nieszczęście.
Ręce opadają. Bywało, że pan młody w ogóle nie mógł poznać oblubienicy przed ślubem - małżeństwa były aranżowane przed rodzinę i istniała obawa, że jeśli państwo młodzi zobaczą się wcześniej to zrobią wszystko, by do ślubu nie doszło...
8. Pan młody pod żadnym pozorem nie może zobaczyć sukni panny młodej.
Zabobon rodem z amerykańskich filmów.

przesądy

9. W fałdkach sukni ślubnej należy zaszyć okruszek chleba i ziarenko cukru co ma zapewnić dobrobyt.
To rodzimy zabobon: w dawnej Polsce panna młoda zabierała ze sobą do kościoła cukier, by życie było słodkie oraz okruszki chleba, by płynęło w dostatku.
10. Po ślubie nie należy zdejmować obrączek, „bo można je zdjąć na zawsze".

Ach! Można by mnożyć kolejne przykłady przesądów weselnych - jedni w nie wierzą (wiara czyni cuda!), inni traktują z przymrużeniem oka, a są też i tacy, którzy całkowicie je lekceważą. Badacze kultury podkreślają, że dawniej wszelkie rytuały opierały się na tradycji, teraz zaś mamy do czynienia z mieszaniną wróżb i zabobonów z różnych kultur. Większość nie ma żadnego uzasadnienia w naszej historii. Są wymyślane... dla zabawy. Na czym polega fenomen, że trwają? Może wcale "nie chce" się sprawdzać ich racjonalności, gdy dotyczą życia rodzinnego, szczęścia w miłości, w związku - a więc również wtedy, gdy są związane ze ślubem.

Co myślicie o powyższych przykładach? Jesteście raczej racjonalistami, czy też po przemknięciu przed Wami czarnego kotka oblewa Was zimny pot i z nutką niepokoju spoglądacie w przyszłość. Pamiętajmy - to my jesteśmy kreatorami naszego życia, to od nas zależy, jak nasze relacje będą się układały w związku. To w naszych rękach leży nasz los - a nie zabobonach i przesądach, często zapożyczonych z innych kultur, zupełnie dla nas niezrozumiałych. Oczywiście ucieszmy się na widok czterolistnej koniczyny 😉 Ale nie dajmy się zwariować.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *